Projekt postaci

Co jest najważniejsze w ilustracjach do książki dla dzieci? Bez dwóch zdań są to głowni bohaterowie książki.

***Strona główna bloga***

Projektowanie postaci czy Brand Hero to nie wesołe szkice ale wyzwanie projektowe, które z czasem przychodzi coraz łatwiej, na tyle, że zaczynają pojawiać się pewne trudności z tym zwiazane. Każda z postaci tworzona przez ilustratora lub ilustratorkę przypomina poprzednie postacie. To już nie jest wyłącznie styl, to brak pomysłu i wtórne odtwarzanie z przekonaniem o wyjątkowości danego projektu postaci. Dlaczego niczego nieświadomy wydawca luba autor książki ma mieć jako główną bohaterkę kopię zamiast unikalnej postaci. Czy to już strefa komfortu ilustratorki, brak umiejętności ilustratora, czy może lenistwo. Dlaczego tak się dzieje? Jak tego uniknąć? To nie tylko szpeci portfolio ale jawnie obnaża brak profesjonalizmu.

Nie chcę się wymądrzać, sam powielam wiele błędów, które tu poruszam, sam szukam nowych rozwiązań i staram się wyłapywać co robię źle stąd ten temat, który uważam za bardzo ważny.

Odpowiedź jest prosta. Rysownik ilustrator lub ilustratorka przykładają zbyt mało uwagi do stworzenia projektu postaci, a skupiają się na tym co wychodzi im najlepiej i powielają utrwalone w wyobraźni obrazy w kolejnych projektach. Zrozumiałe, że kanonem jest posiadanie własnego stylu, unikalnego, niepowtarzalnego i tak ciężko wypracowanego metodą prób i błędów, każdy kto pracuje twórczo do tego dąży. Ilustratorzy i ilustratorki nie tworzą czegoś nowego ale z czasem wymyślają dość schematycznie. „Schematy, jeśli wprost nie wykluczają myśli, w znaczący sposób ją ograniczają”.
Michał Herer
https://www.dwutygodnik.com/artykul/6351-schematy-myslenie.html


Mniej biegli twórcy pomimo, że sami mają problem z wymyślaniem potrafią poświęcić więcej energii i czasu na projektowanie niż średnio i zaawansowani twórcy. Ci osiedli na laurach i mimo, że niewielka strata gdy każda narysowana przez nich żaba czy ślimak jest taka sama, ale o z grozo postać chłopca czy dziewczynki w kolejnych ilustrowanych przez nich książkach woła o pomstę do nieba.

Tworząc postacie do nowej książki, zawsze staram się, aby postacie były unikalne i wyjątkowe. Kolor skóry, wiek i płeć nie są istotne. Nie ważne czy postać to zapominalski niedźwiedź czy chłopiec w okularach który chce zostać wynalazcą. Najważniejsze jest, aby postać była zapadająca w pamięć i różniła się od wszystkich innych, jakie widzieliśmy w książkach dla dzieci. To, że coś jest chwytliwe, piękne, proporcjonalne, przyjemne, świadczy o jego wyjątkowości. Każda z postaci do książki musi być narysowana tak, że po pierwszym zapoznaniu się z nią chcemy aby została naszym najlepszym kumplem. Odpada sztuczna inteligencja i grafiki z Adobe Stock. Nie tędy droga. Lepiej postawić na oglądanie ładnych postaci, że zdjęć, kreskówek, filmów animowanych, książek i dodanie do naszej postaci odrobiny polotu i fantazji. Jeśli osoba jest starsza, może być to dziadek lub babcia, mama lub tata, wujek lub ciocia to trzeba zrobić poszukiwania tych postaci w formie zdjęć. Im więcej ich obejrzymy i więcej cech zanotujemy i zarejestrujemy tym lepsze będą nasze szkice.
Ostrzegam, że tu również można popełnić błąd.


Pomimo, że każdy z nas jest inny, to niektórzy mają tendencję nie do kreowania i tworzenia ale do przerysowywania. Dlatego uprzedzam, że nie można powielać ani kopiować tych samych postaci z innych zdjęć. Tu właśnie przydaje się własny styl. Jeśli mamy własne zasady to z pewewnosią nie przesysujemy żadnego detalu z innej postaci ale narysujemy dany fragment np nos po swojemu i zupełnie inaczej od zdjęcia referencyjnego, i zupełnie inaczej niż dotychczas w naszych pracach. Tak wiem to wiele sprzeczności i balansowanie na krawędzi ale nikt nie mówił że będzie łatwo.

Jeśli wszystko wygląda tak samo i jest bardzo podobne, nie jest to dobry znak dlatego należy się doskonalić i ulepszać nasze projekty postaci. Projektowanie postaci nie jest zadaniem łatwym, ale najważniejszym etapem pracy z książką dla dzieci. Zawsze zaczynam od zapoznania się z charakterystyką postaci. To nie tylko wygląd, ale także cechy charakteru. Pierwsza wersja mojego miękkiego szkicu nie jest idealna. Zaczynam od prostych kształtów i dodaję detale, oczy, nos, włosy, uszy, sylwetkę, ubranie. Jest to proces zaawansowany, trwający bardzo długo i wymagający wielu zmian. Kiedy już jestem zadowolony z miękkiego szkicu, tworzę szkic główny, który jest równie dokładny jak lineart. Nie ma tu aż tak wielu zmian. Dzięki temu, że miękki szkic znajduje się na dolnej warstwie, mogę dodać wiele cech, które wyróżnią moją postać. Często odkładam etap kolorowania aby po jakimś czasie wrócić do niego i sprawdzić czy dana postać to mój najlepszy kumpel lub kumpela.


Największym błędem początkujących jest to, że jesteśmy oczarowani każdą stworzoną przez siebie postacią. Niczym za sprawą machnięcia czarodziejskiej różdżki wyskakują spod naszej ręki kolejne postacie i inne elementy o których wspomnę w innych wpisach. Patrzymy na nie przez pryzmat dumy, nie zauważając koślawych proporcji, zbyt umownych form i kształtów. Do tego trzeba dojrzeć i wypracować te krytyczne spojrzenie na tworzoną przez nas rzeczywistość. Czy sam jestem zadowolony ze stworzonych przez siebie postaci i bohaterek książek dla dzieci? Nie jestem i nigdy nie będę. Dzięki temu mam specjalną moc aby patrzeć przez monochromatyczne okulary zamiast różowych i poprawiać to co widzę. Trzeba być krytycznym wobec siebie inaczej czeka nas stagnacja i klepanie tych samych ludzików do każdej książki. Jeśli nie eksperymentujesz, to nie masz przyjemności z pracy.

Ostatnim etapem jest pokolorowanie postaci. Dobór kolorów skóry, włosów i ubrań opiera się na prawdziwych postaciach. Tu każdy ma swój styl i technikę dlatego nie będę poruszał doboru koloru, waloru, cienia i światła oraz faktury. Jeśli jednak ktoś ma problem z dobraniem odpowiedniej cery czy koloru włosów to może skorzystać z gotowych próbników dostępnych w sieci. Kolor można szybko zmienić jeśli rysuję ie cyfrowo.

Po stworzeniu gotowej postaci wracam do etapu szkicu, aby dodać kilka wyrazów twarzy, które przydadzą się w książce. Tu przyda się trochę gimnastyki ale to ważny etap aby nasza postać była jak najbardziej realna i prawdziwa. Minki i emocje które malują się na twarzy podczas kolejnych scen są bardzo ważne. Dzięki temu nasza postać nie jest identyczna w każdej scenie i nie ma dwóch takich samych wyrazów twarzy. Przyda się kilka rzutów postaci aby było z czym pracować. W tym ważna jest konsekwencja aby postać na każdej stronie i w każdej ilustracji była tą samą postacią nie kimś podobnym 😉

Myślę, że to chyba wszystko aby stworzyć postać do książki, głównego bohatera książki dla dzieci czy stworzyć projekt postaci na odpowiednim poziomie, wciąż doskonaląc swój warsztat. Jeśli o czymś zapomniałem piszcie w komentarzach.

***Strona główna bloga***

***Strona główna bloga***

Wywiad dla Aktywne czytanie.

Daniel Włodarski: Na początku bardzo dziękuję za propozycję wywiadu. Zawsze jest mi niezmiernie miło, gdy mogę opowiedzieć parę słów o ilustracjach do książek dla dzieci i nieco przybliżyć tematykę, która wielu rodzicom i dzieciom jest naprawdę bliska, a mnie sprawia olbrzymią frajdę. Książki towarzyszą nam od najmłodszych lat i od zawsze są czytane do poduchy przez młodszych i starszych. Obcowanie ze słowem pisanym jest niezmiernie ważne w procesie rozwoju i edukacji. Czytanie dziecku uczy dobrych nawyków, rozwija bliskość, chroni przed nadmiarem bodźców, tak wszechobecnych w dzisiejszym cyfrowym świecie, i pozwala się wyciszyć. Ilustracje dla dzieci rozwijają wyobraźnię, spostrzegawczość, pomagają zrozumieć czytany lub słuchany tekst i jeszcze bardziej zagłębić się w historię, potęgując wszystkie doznania. Nie wiem, czy istnieją jakieś książki dla młodszych dzieci, które nie mają ilustracji. Czasem sami wymyślamy i opowiadamy dziecku własne bajki i pewnie niejednokrotnie rodzi się chęć, aby nie tylko je spisać, lecz także zilustrować. Niektórzy decydują się na samodzielne spisanie swojej historii, jednak dla większości osób zilustrowanie jej wydaje się niemożliwe. W tym właśnie miejscu przydaje się ilustrator książek dla dzieci.

Anna Jankowska: Widziałam, że zilustrował Pan już ponad 50 książek dla dzieci, czy może Pan wymienić kilka ulubionych tytułów? Dlaczego właśnie te?

DW: Najlepiej wspominam książki, które są krótkie, zabawne, mądre i lekkie, czyli takie dla młodszych dzieci. Na przykład „Gdzie się zwierzę spać wybierze?” i „Czy już wiesz kim zostać chcesz?” napisane przez Marcina Brykczyńskiego i wydane przez Wydawnictwo Literatura. To książki idealne dla małych rączek: dzięki temu, że są kartonowe i powlekane, nie niszczą się zbyt łatwo i ładnie oddają kolory ilustracji.

Bardzo lubię rysować zwierzęta, dzieci i zabawne scenki, w których mogę oddać się swoim pomysłom i płynąć z prądem. W tych krótkich książeczkach zagłębiam się i przepadam na długie godziny, a praca nad takimi tytułami sprawia mi największą przyjemność. Myślę, że to za sprawą niewielkich ograniczeń i pełnej swobody twórczej. Im mniej treści, tym więcej przestrzeni do wypełnienia jej swoimi pomysłami. Miło wspominam pracę nad ilustracjami do książek związanych ze zwierzętami: „Skarby Wsi” Anny Bardowskiej czy „Nibybór. Zwierzęta wśród drapaczy chmur” Agnieszki Frączek.

AJ: Czy zdarzyło się, że przy jakimś projekcie dla dzieci utknął Pan z pracą z powodu braku pomysłu lub skomplikowanego scenariusza? Chętnie poznam pracę ilustratora trochę od kuchni.

DW: Zdarzają się takie książki. Są to zazwyczaj tytuły, które wymagają ode mnie nie tylko wykonania ilustracji, lecz także layoutu stron, projektu graficznego, składu tekstu. Zwykle takie pozycje zawierają tabelki, krzyżówki, kolorowanki, naklejki czy inne materiały dodatkowe. Odpowiadam w nich za przygotowanie do druku i całą oprawę. Jest w nich wiele wytycznych i ograniczeń. Są też takie etapy, w których muszę trzymać swoją wyobraźnię w ryzach, bo ilość miejsca nie wystarczy do rozwinięcia mojego pomysłu lub pokazania tego, co konkretnie mi siedzi w głowie. Dużym wyzwaniem są książki, przy których ilustrator współpracuje z autorką, redaktorką i agentką, gdzie brief i wytyczne są ściśle określone, a do każdej scenki jest opis, co i jak należy zilustrować.

Praca od kuchni u każdego ilustratora książek dla dzieci wygląda podobnie. Po otrzymaniu i przeczytaniu tekstu tworzę krótkie scenki, budując zarys. Następnie zarys gumkuję, poprawiam, zmieniam, często tworzę od nowa. W tym momencie szuka się najlepszych pomysłów, aby w niewielkim kadrze ująć to, co najlepiej odda treść. To najtrudniejszy etap pracy nad ilustracjami.

Po zarysie i wymyślaniu scen zaczynam szkicować. To tworzenie bryły i podstawy pod ilustrację. Szkic jest fundamentem, więc źle przemyślany potrafi całkowicie zepsuć ideę ilustracji. Później jest kolorowanie, przy którym można posłuchać ulubionej muzyki czy audiobooka. Oczywiście pod warunkiem, że szkic jest na tyle dokładny, że się nie rozmyślę w trakcie i nie zmienię całkowicie koncepcji. Muszę być pewny tego, że szkic jest najlepszym z możliwych pomysłów, co pozwoli mi na zabawę w kolorowanie wymyślonego świata, a nie ciężką umysłową pracę. Ja nie mam problemu z doborem kolorów, światłem i cieniem, więc proces kolorowania jest dla mnie najmniej wymagający.

AJ: Kto jest ważniejszy przy tworzeniu książek dla dzieci – autor czy ilustrator? 🙂

DW: Myślę, że najważniejsze są dzieci. To w końcu dla nich powstają wszystkie historie. Gdyby nagle wszystkie dzieci przestały czytać i zaczęły wyłącznie oglądać bajki, to wtedy autorzy pisaliby scenariusze pod bajki, a ilustratorzy tworzyli tła i postacie pod kreskówki. Pewnie byłby też wysyp kolejnych youtuberów, ale raczej nigdy tak się stanie J

Przy książkach dla starszych dzieci, to pisarz jest ważniejszy, ilustracje odgrywają drugorzędną rolę i nie są potrzebne w takiej ilości jak w książkach dla maluchów. Mają tylko podkreślić treść.

Książki dla młodszych dzieci mogą za to istnieć zupełnie bez tekstu. Mamy mnóstwo książek obrazkowych. Sam ilustrowałem choćby „Wakacje nad morzem. Wimmelbook” według pomysłu Olgi Domańskiej. Pisarz i ilustrator są na równi autorami książek dla dzieci, ale zazwyczaj to jednak pisarz jest stawiany na piedestale jako autor.

AJ: Gdyby mógł Pan wybrać jedną postać z bajek, które Pan zilustrował, i wcielić się w nią na jeden dzień, jaka by to była postać?

DW: Zilustrowałem dość dużo kotów i myślę, że to ich życie jest najbardziej beztroskie. Chodzą własnymi drogami, wygrzewają się na słońcu i zawsze mają pełną miskę i krągły brzuszek. Czasami tylko zadzierają nosa i są zbyt dumne.

Ale gdybym już miał zdecydować, to jednak postawiłbym na Tomka Sawyera (ilustrowałem „Przygody Tomka Sawyera” Marka Twaina dla Wydawnictwa Olesiejuk). Zawsze tęsknię za tego rodzaju kreatywnością, przygodami i erą, kiedy trzeba było szukać kolegów na podwórku, korzystając z własnego przeczucia. Samodzielność, uczciwość i odwaga to cechy, które u Tomka bardzo mi imponowały. Pakował się co prawda w kłopoty, ale było przy tym mnóstwo śmiechu i zawsze wychodził z nich obronną ręką. Szkoda, że miałbym tylko jeden dzień, bo z Tomkiem mógłbym przeżyć całe wakacje. Jednak przecież właśnie od tego są książki. To dzięki nim możemy spędzać z ulubionymi postaciami tyle czasu, ile chcemy.

AJ: Proszę opowiedzieć, jak się zostaje ilustratorem książek dla dzieci? Jaka droga do tego prowadzi?

DW: Aby zostać ilustratorem książek dla dzieci trzeba być cierpliwym i wytrwałym. Wiadomo, że nic od razu nie wychodzi i żadne ilustracje nie są idealne. To nie tylko predyspozycje lub talent, ale także upór i dyscyplina determinują to, kim jesteśmy. Trzeba lubić to, co się robi – tylko wtedy można przekształcić pasję w sposób na życie. Należy szukać dróg i możliwości, aby rozwijać w sobie tę pasję, podsycać iskrę, stawiać sobie wyzwania oraz odpoczywać z tym, co sprawia nam radość. Z czasem wszystko zacznie się układać, jeśli będziemy robić to, co lubimy i oddawać się temu, co kochamy robić.

Ilustrowanie książek to praca i pasja jednocześnie, więc przy takiej wrażliwości i wyczuleniu na otaczające nas piękno trzeba umieść zachować balans. Aby podążać w tym kierunku, polecam zacząć od podstaw: zabawa akwarelami, tuszem, akrylami, lepienie z plasteliny, kolorowanie, przerysowywanie postaci z kreskówek i bajek. Można poszukać tutoriali na YouTubie bądź kursów z rysunku lub ilustracji. Bardzo łatwo sprawdzić, czy rysowanie jest dla nas odpowiednie i czy nie zniechęcimy się zbyt łatwo.

Projektowanie postaci

AJ: Wsiądźmy na chwile do wehikułu czasu. Nie jedziemy daleko, bo jakieś 5-10 lat do przodu. Jakie ma Pan zdanie w sprawie głośnego ostatnio tematu związanego ze sztuczną inteligencją, która będzie robić za ludzi tyle rzeczy. Czy pracę ilustratorów też przejmie? Pytam nie bez powodu – to teraz głośny temat, bo sztuczna inteligencja potrafi stworzyć grafikę na każdy temat. Ciekawa jestem Pańskiego zdania… Co za np. 5-10 lat wydarzy się na polu ilustracji w książkach dla dzieci?

DW: Temat jest dyskusyjny ale raczej nic się nie zmieni. AI nie jest zagrożeniem ale narzędziem, choć czasami jest niewłaściwie wykorzystywane.

Aktualnie można znaleźć wiele grafik i rysunków w internecie na każdy temat. Nie można ich jednak używać komercyjnie i trzeba za to zapłacić. Jest wiele dróg na skróty i w niektórych przypadkach kupienie gotowych grafik ze Stocka sprawdza się idealnie. Niech to będzie tapeta do przedszkola czy wzór na chiński worek na kapcie. Problemem związanym z AI jest korzystanie z prac innych twórców i artystów. To nie jest inspiracja, lecz nieudolny i nieautoryzowany photobashing.

Nawet gotowe grafiki ze Stocka są tworzone przez artystów. Na dowolne prace ze Stocka, każdy może kupić licencję, więc wiele osób wykorzystuje te same wzory, ilustracje czy grafiki, dlatego są one często bardzo oklepane. Grafiki generowane przez AI są pod tym względem lepsze i atrakcyjniejsze, ale nadal nie nadają się do publikacji.

Głośno było o pewnym czasopiśmie, które wykorzystało na okładce grafikę generowaną przez AI. To nie tyle nieetyczne, niezgodne z prawem, co po prostu szkodliwe. Grafika przedstawia dwoje dzieci grających w szachy na szachownicy z pozamienianymi polami, z figurami lewitującymi i obciętymi do połowy, a same dzieci nie mają rąk i palców. Wszystkie grafiki i ilustracje z tej gazetki pochodzą z płatnych serwisów do kupowania grafik. Nawet tu wtargnęło AI i kusi warstwą wizualną.

Tak samo zresztą modne jest korzystanie z gotowych tekstów lub powielanie tego samego na podstawie już istniejących artykułów. Aktualnie ma to miejsce w wielu serwisach w sieci, drukowanych gazetach, czasopismach i magazynach. Myślę, że odrobina kreatywności jest mile widziana. Artykuły tłumaczone przez Google Translate lub opowieści pisane na zamówienie w końcu i tak zostaną wyłapane przez uważnych czytelników.

No AI, dzięki not copy

Każdy z nas się z czymś takim zetknął. Podważa to wartość, jakość i wiarygodność danych publikacji. To samo dotyczy ilustracji. Musimy zastanowić się, czy wolimy wartościowe i unikalne treści, czy będziemy karmić nasz umysł wymyślonymi historiami niewartymi przeczytania i kaleczyć oczy pseudo sztuką. Czy chcielibyśmy, aby wszystko było klikalne i chwytliwe, czy realne, namacalne i wartościowe? Czy ma za tym stać prawdziwa historia, rzetelność, zaangażowanie, poświęcenie i prawda, czy kicz?

To nie tylko grafika rysowana przez AI, to przede wszystkim kradzież i przerabianie scenariuszy, tłumaczenie artykułów, niepodawanie źródeł lub podpisywanie się pod czymś, czego nie stworzyliśmy sami. Stawiam tu znak równości. Aktualnie najbardziej chroniona jest branża muzyczna i filmowa, teksty i grafika są wciąż narażone na plagiat.

AI nigdy nie dorówna kreatywnością i stylem ludziom, bo nie posiada uczuć i wyobraźni. Najlepsze utwory powstają właśnie dzięki wyobraźni, a sztuczna inteligencja może się tylko wzorować, choć i to działanie również jest ograniczone do syntetycznego stylu. Myślę, że pozycja zarówno pisarzy, redaktorów, dziennikarzy, jak i ilustratorów nie będzie zagrożona, jeśli postawiamy na jakość, a nie na ilość. Sama AI nie jest w stanie napisać książki i jej zilustrować. Sztucznej inteligencji trzeba w tym pomóc, a obsługa i pisanie promptów jest czasochłonnym zajęciem.

Komu AI może pomóc? Z pewnością twórcom koncepcyjnym. Może też być przydatna w poszukiwaniu inspiracji. Nie widzę w niej żadnego zagrożenia, ale jak będzie – przyszłość pokaże. Wszystko się zmienia i nic nie trwa wiecznie. Kiedyś Polacy jeździli na szparagi do Niemiec, by zarobić, a teraz jeżdżą po szparagi do Niemiec, bo są tańsze.

***Strona główna bloga***

***Strona główna bloga***

ilustracje dla dzieci , ilustracje do bajek, ilustracje do książek, ilustrator książek dla dzieci, ilustracja dla dzieci, ilustracje do książek, ilustrator książek

Daniel Włodarski– ilustrator. Tworzy ilustracje do książek dla dzieci, ilustracje do gier, okładki książek, ilustracje do bajek. Zilustrował ponad 50 książek dla dzieci z całego świata. Rysuje cyfrowo oraz tradycyjnie akwarelą i kredkami. Uwielbia rysować dzieci, przyrodę, zwierzęta, pracować nad projektami, które są zabawne i pouczające. Jego ilustracje charakteryzują się przytulnymi, nasyconymi kolorami oraz unikalnym stylem cieniowania. Lubi tworzyć nowe postacie, które zawsze są niepowtarzalne i wyjątkowe. Współpracuje z lokalnymi i zagranicznymi wydawnictwami oraz autorami niezależnymi. Jego prace ukazywały się między innymi w Neesweeku oraz Świerszczyku dla dzieci. Ilustrował okładkę do konkursowego wydania „Popisz się talentem” 2019 wyd Nowa Era, kurs angielskiego WSiP i ProfiLingua, gry edukacyjne Mały Odkrywca dla Trefla, książkę Ewy Chotomskiej, oraz klasykę Marka Twaina. Jego książki można znaleźć na Amazonie oraz w ksiagarniach. Urodził się i mieszka w Ostródzie ze swoją żoną Ewą 4 lenim synem Filipem, oraz 14 letnią córką Zuzanną i synem Dominikiem, którzy są dla niego całym światem. W wolnym czasie tworzy animacje, uwielbia biegać po lesie aby znaleźć nowe pomysły i inspirację.

Jaki tablet do rysowania?

Jaki tablet wybrać

Pewnie każdy stanął kiedyś przed wyborem swojego pierwszego tabletu do rysowania. Ale co wybrać?

***Strona główna bloga***

Jaki tablet do rysowania, które urządzenie będzie najlepsze, jaki program kupić. Kiedyś wybór był prosty ale aktualnie mamy całą gamę możliwości. Ekranowy, czy bez ekranowy? Wacom, Ipad, Surface, Huion, Xp-pen. Z własnym systemem czy podłączony do komputera?

Na pozór wybór jest trudny. Tablet do rysowania musi być mobilny, tak jak mobilne są kredki i kartka papieru. Chcemy rysować w kuchni, w pokoju, na wyjeździe. Wszystkie tablety ekranowe i wskazujące (te czarne) podłączane do komputera nie spełniają tych kryteriów. Ponadto wybór programów na Windows lub mac przyprawia o ból głowy. W przypadku tabletów wskazujących tu wymagane jest rysowanie po tablecie i patrzenie w monitor. Synchronizacja ręka, oko jest niewygodna. Tablety ekranowe podłączane do komputera rozwiazują ten problem. Jednak brak mobilności przekreśla według mnie ten wybór.

Jaki tablet do rysowania

Pozostają tablety ekranowe z własnym systemem. I tu mamy wybór: Wacom czy Ipad. Wybór jest prosty. Cena Ipada jest niższa, a jego możliwości w stosunku do Wacoma są o wiele większe. Dodatkowo łatwość obsługi, prosty i intuicyjny program do rysowania Procreate przesądzają o sukcesie Ipada, nie umiejszajac wacomowi mobile studio za 17000 zł, jednak cena powala.

Ipad wraz z folią Moshi i ołówkiem Apple Pencil oferuje wrażenia jak podczas rysowania po kartce papieru. Program Procreate kosztuje niewiele i płaci się za niego raz, jest prosty i intuicyjny. Ipad jest poręczny i niewiele waży. Są do niego stojaki, które uprzyjemnią pracę. Ipad to prawdziwa maszyna do rysowania, wykonanie tabletu stoi na najwyższym poziomie, a sam program graficzny działa płynnie i daje mnóstwo frajdy.

Jaki tablet do rysowania?

Jaki Ipad wybrać? To zależy od zasobności portfela. Najtańszy tablet to wydatek rzędu 800 zł, iPad 9 generacji to już koszt od 1500 do 2100 zł, Ipad pro to już narzędzie dla profesjonalistów lecz wyglądem i funkcjonalnością nie różni się zbytnio dla niewprawionego rysownika, z kolei dla wprawionego to ogromna różnica. Na początek wystarczy coś taniego z Apple pencil 1 generacji. Gdy rysowanie nam się spodoba i będziemy się rozwijać w tym kierunku, lub jeśli nas stać to śmiało możemy pozwolić sobie na Ipad pro 11 za 4500 zł z Apple pencil 2 generacji.

Ipady różnią się parametrami takimi jak rozmiar wyświetlacza, ilość RAM, procesor, zastosowany wyświetlacz, odwzorowanie kolorów, obsługa Apple Pencil 1 lub 2. Z pewnością na początek każdy wybór będzie dobry, lepszy od innego typu tabletu. Napiszę to dosadnie: Nie ważne jaki ipad byle by był to Ipad.

Ja używam:

iPad 10.5 inch 2018 125 ram, Apple pencil 1 gen cena 1800 zł

ipad pro 11 inch 2020 256 ram, Apple pencil 2 gen cena 3700 zł

Gdybym miał porównać to Ipad jest jak samochód, tablet Huion, Xp pen, to skuter i motor. Tablet bez wyświetlacza jest jak rower, Wacom jest jak TIR. Brak umiejętności rysowania kredkami, ołówkiem i farbami to brak umiejętności chodzenia więc lepiej nauczyć się chodzić zanim wsiądziemy do samochodu, i o tym należy pamiętać rozważając zakup tabletu. Nie chcemy przecież zabierać frajdy z odkrywania i zdobywania umiejętności kupując Mercedesa, którego nie będziemy potrafili wykorzystać i będzie stał w garażu. Musimy czuć frajdę ze spacerów, bezpiecznie przechodzić przez pasy, znajć znaki drogowe i zasady ruchu drogowego. Gdy to będzie za mało wtedy kupmy Ipada aby wejść na wyższy poziom i zdobyć nowe doznania.

Jaki tablet wybrać

Co polecam poza Ipadem, Apple Pencil. Jest to folia Moshi, która nie zdziera końcówek Apple Pencil oraz podstawka do rysowania Sketchboard Pro.

O czym należy pamiętać decydując się na zakup?

Ilość miejsca od 16 GB do 1TB. Ilość miejsca jest bardzo ważna. Przy minimalnej ilości miejsca mamy ograniczone możliwości przechowywania naszych rysunków.

Wyświetlacz. Napiszę krótko, im tańszy i słabszy model tym gorszy wyświetlacz co nie znaczy że są złe. Produkty Apple to zawsze małe dzieła sztuki. To samo tyczy się procesora i pamięci RAM. Od 2 do 16Gb to spora różnica. Im większa pamięć RAM tym większa dostępna ilość warstw przy rysowaniu i rozmiar projektu.

Ceny:

Najtańszy ipad to koszt 850 zł
https://allegro.pl/oferta/tablet-apple-ipad-9-7-6th-a10-2gb-32gb-a1893-12797492731

Ipad pro 10.5 koszt 1500 zł
https://allegro.pl/oferta/ipad-1-pro-64gb-wybor-kolorow-klasa-a-11959340149

Ipad pro 11 koszt 3300 zł
https://allegro.pl/oferta/ipad-pro-256gb-11-wybor-kolorow-klasa-a-12597127474

Mam nadzieję, że pomogłem. W razie pytań piszcie do mnie na Facebooku pod tym postem:

Post na Facebooku ⬅️ klik

wwww.danielwlodarski.com

Wiecej informacji o mnie: www.danielwlodarski.com/about

Dzięki za przeczytanie.


Zawód ilustrator/ ilustratorka. Czy to opłacalne?

Dla jednych spełnienie marzeń i niewyobrażalne doświadczenie, dla innych droga przez mękę i rysowanie w kółko tego samego.
Ilustrowanie może być też przyjemne, łatwe i opłacalne lub wyglądać jak syzyfowa praca i wypalić zawodowo. Zarobki potrafią wynagrodzić poświęcenie lub spowodować ogromną frustrację. Wszystko zależy od nas samych.

***Strona główna bloga***

***Strona główna bloga***

Styl życia

Początkowo zawsze jest słomiany zapał, niewyczerpalne pokłady energii i ambicji, zlecenia są nieregularne, a stawki niskie i adekwatne do umiejętności, później jest rozwój lub gorzkie rozczarowanie. Ot życie, jak w każdym przedsięwzięciu. Tu jednak możemy liczyć wyłącznie na siebie. Nigdy nie zatrudnicie pracowników i nie stworzycie firmy. Nie będziecie doglądać działalności wypoczywając na tropikalnej wyspie. Jak to przy jednoosobowej działalności gospodarczej możecie być cały dzień w pracy lub pracować 4 godziny dziennie. Opłacalność wynika z samodyscypliny, umiejętności, stylu, konsekwencji, poświęcenia, rozpoznawalności, popytu. To wszystko buduje się latami. To nie dieta, to styl życia.

Bycie ilustratorem/ ilustratorką, to obowiązki i przyjemności. Obowiązki to tworzenie portfolio, zdobywanie klientów, budowanie rozpoznawalności, rysowanie. Przyjemności płyną z pracy, flow i wynagrodzenia.
A jak to jest z tym wynagrodzeniem?
Tworzenie dla siebie, a dla kogoś to dwie różne rzeczy. Życzę wam aby każdy miał taką samą satysfakcję ilustrując dla kogoś, co rysując dla swojej przyjemności. Jest jednak pewien etap który powoduje rozterkę. To przeskoczenie z rysowania dla przyjemności do pracy komercyjnej.
Pojawiają się oczekiwania, obawy i zapłata za pracę. Ile powinno wynosić wynagrodzenie za naszą pracę? To najczęstsze pytanie początkującego ilustratora i ilustratorki . Odpowiedź nie jest wcale taka prosta.

Stawki

Stawki za ilustracje, całe zlecenie i konkretne jego elementy bywają różne w zależności od projektu, ilości ilustracji, stopnia skomplikowania, ilości detali, czasu potrzebnego na jego stworzenie. Każde zlecenie jest inne, pomimo, że niektóre są podobne. Czasami słyszy się, że dla różnych wielkich firm czy prywatnych osób stawki potrafią mieć znaczną rozbieżność. Proponuję jednak nie gwiazdorzyć i brać wszystko jak leci oraz traktować każdą osobę jedną miarą. Normalnie, zwyczajnie, po ludzku, tak na początek. Jeśli napisze do was wielka firma, gratuluję, bo to oznacza, że jesteście wybitni. Jeśli napisze do was ktoś z OLX bo potrzebuje baneru też dobrze.
Początkowo swoją pracę wycenia się ciężko, nie mamy żadnej wiedzy, porównania, nie robilismy takich zleceń. Więcej na temat wyceny pisałem tutaj:
https://ilustracjedladzieci.com/wycena-dla-tworcow/
Dodam do tego, że najlepiej podać przedział cenowy, a dokładną wycenę podać po zapoznaniu się z briefem z wytycznymi.

Im więcej i lepiej pracujemy tym zawód ilustrator staje się bardziej opłacalny. To niestety nie prawda. Sporo zależy od naszego stylu, doświadczenia, szczęścia, ogarnianiu portali typu oferia, fieverr, upwork, Fb, Instaram, LinkedIn, etyki pracy, oraz tego jak się staramy i ile pracujemy.

Bardzo ważne jest portfolio.

Górna granica zarobków to wielka niewiadoma. Jedni mają 15 inni 25k
Jednak standardowo zarobki oscylują w granicach 4-8k/ msc.
Dolnej granicy nie ma.
Rozczarowani? Ale od czegoś trzeba zacząć aby stać się najlepszym.
Kto jest wśród elity najlepszych? Są różne rozpiski, na niektóre ciężko się dostać, inne są wybiórcze. Nie należy mylić najlepszych ilustratorów i ilustratorek z najlepiej zarabiającymi.

Najlepsi

Najlepsi zdobywają nagrody i wyróżnienia. Brawa dla nich, wkładają wiele pracy i serca w swoją twórczość. Tu lista za 2021 rok
https://www.bolognachildrensbookfair.com/en/highlights/awards/bolognaragazzi-award/bolognaragazzi-award-2021-winners/10903.html

Można też skorzystać z Wikipedii
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Polscy_ilustratorzy
Większość z tych ilustratorów niestety już nie ilustruje.

Lub polskiej ilustracji.
https://polskailustracjadladzieci.pl/ilustratorzy/
Ale brakuje tu choćby Pawła Pawlaka, czy Piotra Sochy.

Albo empikowej podpowiadajki: www.empik.com/najlepsi

Czy wszystkim z powyższych list się opłaca i zarabiają kokosy? Z pewnością nie. Każdy ma inną historię i jest na innym etapie rozwoju, reprezentuje inny styl, szkołę i poziom. Jedni mają mnóstwo klientów przy minimalnym wysiłku i po prostu robią swoje, inni tkwią bezskutecznie w pułapce social mediów, wciąż walcząc o nowych klientów, jeszcze inni pracują wyłącznie dla wydawnictw lub tworzą własne książki. Ile ludzi tyle historii, wszystkich jednak trzymają rachunki do opłacenia.

Kiedy się opłaca?

Kiedy opłaca się zostać ilustratorem?

Jest kilka etapów.

1) Jeszcze nie masz zleceń.
Ale bardzo mocno wierzysz w siebie, nie poddajesz się przeciwnościom, słuchasz krytyki oraz skorzystasz z kilku chaotycznych porad z internetów.

2) Jakieś zlecenia się trafiają.
Pracujesz na etacie, ogarniasz internety, social media, rysujesz, zdobywasz pochwały za swoje ilustracje i masz jakieś zlecenia.

3) Gdy zdobywasz zlecenia, jesteś zdyscyplinowany, konsekwentny, wciąż się rozwijasz, a ilość zleceń i zarobków z nich powoli goni zarobki z etatu.

4) Gdy masz zlecenia na minimum 5 miesięcy.

Czy to się opłaca?


Gdy hobby staje się pracą, wciąż może zostać twoim hobby ale nie oszukujmy się, mała w tym szansa. Ilustrowanie to mała działalność gospodarcza. To wyrzeczenia, czynności okołorysunkowe jak social media, umowy, maile, to ciągła huśtawka, to flow.

Czy czujesz się ilustratorem/ ilustratorką ? Czy rysujesz kilka razy w tygodniu i przynosi ci to radość? To znaczy, że jesteś na dobrej drodze i być może kiedyś okaże się nie tylko przyjemne i relaksujące ale i opłacalne, a jak bardzo to zależy od ciebie.

Jesli widzisz wyłącznie wyrzeczenia i poświęcenie to być może odnajdziesz się w czymś innym, co sprawia Ci przyjemność.

***Strona główna bloga***

Apple pencil Best brush for procreate brand hero Brush Brushes Brush for procreate Daniel Włodarski grafika ilustartor książek dla dzieci ilustracja ilustracja dla dzieci ilustracje ilustracje dla dzieci ilustracje do bajek ilustracje do książek ilustrator Ilustratorka ilustratorka książek Ilustratorka książek dla dzieci ilustrator książek Ipad Ipad brush Ipad pro Jaki ipad Jaki tablet jaki tablet do rysowania Jaki tablet wybrać Jak wydać książkę Jak wydać książkę dla dzieci Najlepsze pędzle do Procreate postać Procreate Procreate brush Projektowanie postaci Projekt postaci Pędzle Pędzle do Procreate rodzaje i podział ilustracji ryba rysunek szkic szkicowanie Wydanie książki selfpuishing Wydanie książki w wydawnictwie Wydanie własnej książki

Jak powstają ilustracje dla dzieci?

Zastanawialiście się kiedyś jak powstają ilustracje dla dzieci? Jest mnóstwo technik i styli wykonania. Od delikatnej, rozlewającej się po kartce akwareli po tablet graficzny. Zależy jaka to książka, dla jakiej grupy odbiorców, o czym jest tekst, jaka jest nasza interpretacja.

Zatem zaczynamy.


***Strona główna bloga***

********Strona główna bloga*******


Najpierw jest pomysł na ilustracje. Już na etapie czytania tekstu pojawiają się ciekawe koncepty na projekt strony, pierwsze wyobrażenie postaci, sceny warte zilustrowania. Im ciekawsza jest książka, bohaterowie, miejsce akcji tym ciekawsze są ilustracje. Tam gdzie nie ma miejsca na ciekawe ilustracje zawsze można coś wymyślić: zagrać światłem, klimatem, typografią, składem tekstu, znaleźć alegorię, zamienić wielkość ilustracji lub przesunąć miejsce na ilustracje jeśli mamy możliwość ingerencji w skład tekstu. Może zdarzyć się i tak, że nie odnajdziemy się w jakiejś tematyce, warto jednak ryzykować. Tam gdzie jedni widzą przeszkody, inni widzą okazję. Z czasem nasze pomysły staną się coraz lepsze, interpretacja szybsza i dokładniejsza, a reagowanie na niedopowiedzenia, uzupełnienia i czytanie między wierszami wejdzie w nawyk. Wymyślanie to bardzo ważny element pracy, wymaga wyobraźni, pomysłowości, nastroju. Ilustracje mogą ale nie muszą być zwyczajne i banalne. Unikalność każdej ze scen, odpowiednie zaplanowanie miejsca pod ilustracje, ich wielkości, szczegółowość, ton, kolorystyka i przekaz sprawia, że książka jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Na tym etapie spisujemy pomysły lub tworzymy zarys scen i postaci poprzez szkice brył na makiecie z tekstem, zbieramy grafiki referencyjne, zapoznajemy się kilkukrotnie z projektem, wytycznymi, briefem.


Pozostaje zmienić pomysł w szkic. To drugi etap pracy. Tu powstają postacie, elementy świata, dokładniejszy zarys scen. To czas na eksperymenty, poprawki, zmianę wizji. Nie jest to łatwy etap. To co do tej pory było pomysłem i nie miało formy powoli ją nabiera. Szkic to rzeźbienie, gdzie z materiału, którym jest nasza wyobraźnia kształtują się postacie, sceny, całe światy. Nad głową wisi nam tekst oraz narzucony opis ilustracji, który sobie zaplanowaliśmy lub otrzymaliśmy w briefie. Opowiadamy fabułę wizualnie, jesteśmy łącznikiem między wyobraźnią, a wzrokiem. Zachowujemy to co ważne i stosujemy różne kryteria. Postać musi być ciekawa, przyjemna, intrygująca, a garnek czy rower ma przypominać to czym jest. Można interpretować ten sam tekst na różne sposoby i stworzyć różne szkice tej samej sceny czy postaci. Szkicowanie to etap projektowy i bardzo istotny. Każdy szkic musi mieć również konsekwentny ciąg przyczynowo skutkowy, a elementy kluczowe powinny być wiernie odwzorowane. Mam na myśli zarówno postacie jak i układ planów, które się powtarzają , a także rozmieszczenie innych elementów powtarzalnych. Adekwatne odtwarzanie ma za zadanie stworzenie serii ilustracji, które należą do jednego zbioru i od razu wiadomo, że są z tej samej książki, a postać na każdej z ilustracji jest tą samą postacią. Nie możemy się pogubić na kolejnych stronach brakiem konsekwencji. Liniowość akcji i występowanie tych samych postaci sprawia, że to na postaciach skupiamy się w pierwszej kolejności, później jest historia. Umiejętność oddania wizji w postaci szkicu to najważniejszy etap pracy nad ilustracjami. Połączenie odpowiedniego pomysłu wraz z naszym wyobrażeniem postaci oraz umiejętnością szkicowania to czynniki które mają wpływ na finalną ilustrację.


Teraz już z górki. Wystarczy pokolorować szkic. Czasami trzeba nieco zmodyfikować postać czy scenę. Możliwe, że jakieś elementy nie pasują wizualnie lub nasz pomysł dojrzał i wymaga korekty. Nie jest to złe, gdy jest to przemyślana modyfikacja. Gorzej, gdy zauważamy błędy lub rażące, niepasujące rzeczy jak np rozstaw oczu, kształt twarzy postaci. Niepasująca kolorystyka jest łatwa w edycji ale proporcje zaburzajace nasze postrzeganie, które wołają „Halo!”, nie są pożądane. Ilustracja z takimi błędami jest zepsuta. Zamiast skupić się na estetyce, przekazie, zagłębianiu emocji i detali, czytelnik poszukuje błędów i widzi rozjechane oczy, wyszczerzone zęby, dziwaczne rysy twarzy i nienaturalne ustawienie ciała postaci. To odpycha ale jednocześnie sporo osób tego nie zauważa. W świecie kiedy każdy szkic oraz ilustracja walczy o uwagę, zbieranie pochlebnych opinii wstrzymuje rozwój. Ilustrator, który się nie rozwija zaczyna się cofać, tkwiąc w błędnych wyobrażeniach. Całe szczęście, że po pewnym czasie każdy sam wyłapuje błędy które popełnił, często jednak jest już za późno na poprawianie ilustracji, dlatego warto wracać do ilustracji po kilku godzinach przerwy aby zobaczyć „co u nich słychać i łapać wszystkie potworki.


Dobór kolorystyki jest ważny z wielu powodów, niezależnie od stylu i techniki ilustracja ma angażować. Wodzimy po niej wzrokiem co jakiś czas się zatrzymując, więc warto aby była to przyjemna podróż. Wiadomo, że są ilustracje lepsze i gorsze, nawet pomimo starań, tak jak nie ma co porównywać rozkładówki do ozdobnika. Pomimo wrażenia przeciętności danej ilustracji lub jej niewielkiego wkładu, warto zadbać aby kolorystyka przemawiała również za tą ilustracją. Kolorystyka w ilustracjach całostronnych lub dwustronnych musi budować nastrój, kolory muszą się zgrywać i walczyć jednocześnie. Zgrywać ze sobą i walczyć o naszą uwagę. Nie może to być wynik losowości, mieszania, rozmazywania jak popadnie, a określonego planu, doboru i skontrastowania. Ekspozycja dla widza powinna być jak najlepsza fotografia angażująca i wciągająca, bez przypadku i niechlujstwa, skupiająca na tym co ważne. Jeśli tło jest niewyraźne, to konsekwentnie, jeśli pierwszy plan ma zostać wyeksponowany, to warto zrobić to dokładnie. Na etapie szkicu nie myślimy kolorami, a powinniśmy. Budowanie w ten sposób ilustracji jest łatwiejsze w jej późniejszym wykończeniu. Źle dobrane kolory włączają lampkę ostrzegawczą i odpychają w kierunku szukania pozostałych nieścisłości. Kolory potrafią odpychać, a w połączeniu z garbatymi szkicami i goblinami zamiast dzieci ilustracja staje się klapą.


Jest wiele rzeczy które można zrobić źle. Nikt, nigdy, w 100% nie jest zadowolony ze swojej twórczości i widzi co można zrobić lepiej. To cenna umiejętność, którą trzeba ćwiczyć. Obiektywizm wewnętrzny. Im szybciej zdobędziemy tą umiejętność tym lepiej.

Zilustrowanie kilku lub kilkunastu scen zamyka okładka. Okładka ma za zadanie przyciągać uwagę, prezentować o czym jest książka i zachęcać do przeczytania. Często piękna zawartość potrafi zniknąć pod stereotypową, nieprzemyślaną okładką. Okładki traktujemy priorytetowo bez względu na wszystko. Okładka to nasza wizytówka, na której widnieje nasz podpis.

Przeglądając cały zbiór ilustracji ponownie czytamy tekst i sprawdzamy czy niczego nie pominęliśmy. Wyrównujemy kolory, kontrast, nasycenie jeśli niektóre ilustracje odbiegają od reszty. Korygowanie pozwala zachować spójność wizualną. Sprawdzamy jak mieszczą się ilustracje wśród opływającego tekstu. Jeśli jest taka potrzeba możemy to poprawić, gdy tekst okaże się zbyt blisko ilustracji.

Tak powstają ilustracje. Niektóre rodzą się w bólach i poprawkach, inne wylatują jako wizja i rozlewają się pod naszymi palcami. Są ulotne i delikatne, krzykliwe i stanowcze, kolorowe i radosne, szorstkie i tajemnicze, brzydkie i ładne, w zależności od gustu i upodobań. Przemyślane i amatorskie, oraz spontaniczne i profesjonalne. Ważne żeby były, bo bez nich książkom dla dzieci doskwierałaby samotność, a małym czytelnikom obojętność.

Dzięki za przeczytanie.

***Strona główna bloga***

********Strona główna bloga*******

Apple pencil Best brush for procreate brand hero Brush Brushes Brush for procreate Daniel Włodarski grafika ilustartor książek dla dzieci ilustracja ilustracja dla dzieci ilustracje ilustracje dla dzieci ilustracje do bajek ilustracje do książek ilustrator Ilustratorka ilustratorka książek Ilustratorka książek dla dzieci ilustrator książek Ipad Ipad brush Ipad pro Jaki ipad Jaki tablet jaki tablet do rysowania Jaki tablet wybrać Jak wydać książkę Jak wydać książkę dla dzieci Najlepsze pędzle do Procreate postać Procreate Procreate brush Projektowanie postaci Projekt postaci Pędzle Pędzle do Procreate rodzaje i podział ilustracji ryba rysunek szkic szkicowanie Wydanie książki selfpuishing Wydanie książki w wydawnictwie Wydanie własnej książki

Jak wydać książkę dla dzieci.


Wydawanie własnej książki dla dzieci to spełnienie marzeń nie jednego pisarza debiutanta. Jest jednak cały szereg pytań. Czy moja książka nadaje się do wydania? Jak wydać książkę dla dzieci i czy wydawnictwo będzie nią zainteresowanie? Możecie się nawet zastanawiać, jak napisać książkę.

***Strona główna bloga***

********Strona główna bloga*******

Jak wydać książkę dla dzieci?

Droga od pomysłu do gotowej książki nie jest wcale taka trudna. Trochę samozaparcia, dyscypliny, pisarskiego zacięcia, setki przeczytanych książek, lata treningu, szlifowanie warsztatu, może jakieś kursy, znajomość innych książek na rynku, a na końcu okazuje się, że nikt nie jest zainteresowany naszą książką.

Jak wydać książkę dla dzieci

Czy moja książka nadaje się do wydania?

Możliwe, że książka jest nieciekawa, nasze pisanie to grafomaństwo lub twoja książka nie wpisuje się w profil wydawnictwa, albo wydawnictwo nie jest zainteresowane nową współpracą mając setki innych książek, które są zaplanowane w kolejce. Możliwe też, że mail gdzieś utknął niezauważony, bo wydawnictwa otrzymują wiele nowych propozycji każdego dnia.

Jeśli nasz warsztat pisarski jest wzorowy, pomysł na książkę świetny, inspirujący i jeszcze czegoś takiego nie było, to z pewnością szansa jest duża. Dodatkowo jeśli nasze opowiadanie zbiera dobre recenzje nie tylko w kręgu znajomych i przyjaciół ale wśród profesjonalnych redaktorów i korektorów, którzy recenzują naszą książkę, to nasze szanse rosną i całkiem prawdopodobne, że książka zostanie wydana w standardowym modelu wydawniczym przez wydawnictwo i będziecie mieli swój upragniony debiut. Co jednak, gdy tak się nie dzieje?

Jeśli pominęliście któryś etap, pamiętajcie: Książka bez redakcji, korekty oraz bez recenzji jest niedokończona. To wielki błąd. Warto skorzystać z profesjonalnej analizy doświadczonej redaktorki, np „Tosiewyda„, która nie tylko oceni warsztat ale i wartość naszej twórczości.

Wydanie własnej książki

Jak wydać książkę dla dzieci i czy wydawnictwo będzie nią zainteresowanie?

Możliwe jest, że nie wysłaliście tekstu do wystarczającej ilości wydawnictw, lub nie przypominacie się co kilka miesięcy. Czasami trzeba zapukać kilka razy zanim drzwi się otworzą. Należy pamiętać, że rynek wydawniczy ciągle się rozwija i powstają nowe wydawnictwa, które jeśli są trudne do znalezienia w wyszukiwarce, z łatwością znajdziecie je w social mediach jak Instagram lub Facebook. Tekst książki powinien być wysłany mailem do wydawnictw w formacie Word lub lekkiego pdfa. Adres skrzynki mailowej znajdziecie na stronie wydawnictwa. Mamy wiele wspaniałych wydawnictw jak choćby Nasza Księgarnia, Literatura, Bajka, Olesiejuk, Dwie Siostry, Nowa Era i dziesiątki innych, tych większych i mniejszych.

Wydanie książki metodą tradycyjną w wydawnictwie.

Jeśli wszystkie środki zawiodą i jesteście już sfrustrowani i źli brakiem odpowiedzi ze strony wydawnictwa, to lepiej darujcie sobie dalsze starania. Oczywiście to żart. Debiut jest tylko dla cierpliwych, a z kolejnymi książkami wcale nie jest łatwiej. Nie macie znanego nazwiska i bardzo ciężko wyróżnić się z tłumu, to normalne, sami kupujemy książki znanych autorów. Jednak znamy wiele historii gdzie z książki, której nikt nie chciał zrodziła się cała seria wspaniałych bestsellerów. Nie ma róży bez kolców dlatego trzeba próbować dalej.

Jeśli czujecie się na siłach aby udźwignąć marketing, zlecenie druku oraz poszukiwania ilustratora, możecie pokusić się o selfpublishing, to też dobra droga aby wydać własną książkę dla dzieci. Musicie jednak wiedzieć, że są wydawnictwa które spróbują naciągnąć was na wydruk książki u siebie. Piszę wydruk, bo wydawnictwa te nie są wydawnictwami, a zwyczajnymi vanity, które poza wydrukiem nie robią marketingu, sprzedaży, dystrybucji, ani nawet oceny tekstu. To pułapka, oszustwo i naciąganie niedoświadczonego autora na koszty.

Jak wydać książkę dla dzieci

Wydanie książki w modelu selfpublishing.

Selfpublishing jest coraz popularniejszy, a książki wydane w tym modelu przebijają się do prasy i telewizji. Co musicie wiedzieć o selfpublishingu? Tu za wszystko odpowiadacie sami i jednocześnie ponosicie koszt druku, składu, redakcji, wykonania ilustracji. Z drugiej strony cały zysk ze sprzedaży wędruje do was. Jest to tak samo bezpieczny model wydawniczy jak tradycyjne wydanie przez wydawnictwo, jednak wymaga nie tylko wspaniale napisanej książki, która ma unikatowe wartości i wyróżnia się spośród innych ale funduszy, planowania, zadbania o stronę internetową, udzielania się w social media. Nie każdy jest gotowy na tyle wyrzeczeń. Większość autorów uwielbia pisać ale nie mają głowy aby zlecić ilustracje czy skład książki oraz dbać o promocję czy zajmować się dystrybucją. Dla tych autorów pozostają próby zaistnienia w wydawnictwie. Dla wytrwałych selfpublishing może być ciekawą alternatywą.

Aby wydać książkę metodą selfpublishing lub mówiąc po polsku, własnym sumptem, tekst powinien być po korekcie oraz po redakcji. Musimy też wiedzieć jaki format będzie odpowiedni dla naszej książki oraz czy planujemy książkę w miękkiej czy w twardej oprawie lub kartonową. W pierwszej kolejności szukamy drukarni aby umówić druk oraz otrzymać specyfikację druku, oraz wymiar okładki. Tworzymy stronę i sklep internetowy. Musimy znaleźć ilustratora książek dla dzieci i zlecić wykonanie ilustracji lub ilustracji, okładki, składu książki wraz z przygotowaniem do druku. Szukając ilustratora zwracamy uwagę czy styl, w którym tworzy ilustrator będzie odpowiedni dla naszej książki. Warto aby warunki współpracy były jasno określone na samym początku. Gotową, zilustrowaną książkę przesyłamy do drukarni. Dystrybucję możemy zlecić zewnętrznej firmie, a o promocję musimy zadbać sami. Sporo tego.

Wydanie książki selfpuishing

Jak widzicie wydanie własnej książki dla dzieci to cały szereg działań i jedynie dwie opcje. Jedna czasochłonna ze względu na ilość maili wysłaną wydawnictwu oraz oczekiwanie na odpowiedź. Druga związana z naszym zaangażowaniem i ilością pracy którą musimy wykonać poza napisaniem książki.

Jeśli szukacie ilustracji do swojej książki możecie odwiedzić moją stronę lub setki innych na behance, Instagramie czy Facebooku. Poza tym zajmuję się składem tekstu, layoutem stron, przygotowaniem książki do druku oraz tworzeniem materiałów marketingowych w trakcie prac nad ilustracjami w tym animacjami.

Jak wydać własną książkę dla dzieci

Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po waszej myśli i uda się wydać dla dzieci w wydawnictwie lub metodą selfpuishing. Nie poddawajcie się w swoich staraniach, wtedy nagroda będzie smakowała jeszcze lepiej.

Tu znajdziesz 1 część artykułu

Rodzaje i podział ilustracji


Ilustrator i projektant

Istnieje dość szeroki obraz tego czym jest ilustracja. Poniżej przedstawiam główne techniki oraz style tworzenia ilustracji oraz opisuję przeznaczenie i rodzaje ilustracji.


********Strona główna *******

Projektowanie postaci

Ilustracja

Głównymi terminami które są często mylone jest: ilustrator i projektant. Przydało by się usystematyzować te nazwy. Ilustracja to rysunek, obraz lub wydrukowane dzieło sztuki, które wyjaśnia, objaśnia, oświetla, wizualnie przedstawia lub ozdabia napisany tekst, który może mieć charakter literacki lub handlowy. Ilustracja jest ściśle związana z tekstem. Ilustracją nie są piktogramy, ikony, znaki, obrazy w galeriach sztuki, nadruki na kubkach czy graficzne elementy w grach. Ilustracja nie wystepuje sama w sobie ale ściśle współgra z tekstem.


Podział ilustracji

Ilustracje dzielimy ze względu na:
I) Technikę i styl wykonania.
1) Ilustracja tradycyjna
a) drzeworyt i miedzioryt
b) wytrwanie metali
c) ołówek
d) węgiel drzewny
e) litografia
f) akwarela
g) akryl
h) gwasz
i) kolaż
j) tusz
h) mixmedia
2) styl nowoczesny
a) ilustracja cyfrowa
– rastrowa
– wektorowa

II) Przeznaczenie i rodzaje ilustracji.
1) Ilustracja prasowa
2) Ilustracja książkowa
3) Komiksy
4) Reklama
5) Koncept art


Projekt graficzny

Projekt graficzny to komunikat wizualny służących do przekazywania informacji określonym odbiorcom.

Projektant graficzny tworzy: loga, piktogramy, branding, typografię w tym fonty, GUI, rysunki techniczne. Jednym słowem, projektant graficzny przekształca przekaz językowy w graficzny odpowiednik.

Nie będę się rozpisywać odnośnie projektowania graficznego, bo jest to bardzo szeroka dziedzina- jeszcze szersza niż ilustracja.


Technika i styl tworzenia ilustracji daje dużą dowolność. To od ilustratora zależy którą technikę i styl wybierze. Przeznaczenie i rodzaj ilustracji kształtuje rynek oraz zapotrzebowanie w danej branży. Czasami rynek prasowy jest tak przesycony, że ilustrator otrzymuje wyłącznie propozycje reklamowe. Być może styl jego prac jest na tyle atrakcyjny, że zainteresował inną powiązaną branżę. Dzieje się tak bardzo często. Kilkanaście razy do roku otrzymuję propozycję stworzenia projektu postaci. Według mnie jest to w większości praca projektowa, pomimo, że wymaga narysowania postaci w oparciu o pełen opis. Projekt postaci czyli tzw brand hero są wykorzystywane w reklamie oraz strategii marketingowej danej marki. Pomimo, że tworzę ilustracje do ksiązek dla dzieci tego typu projekty są miłym przerywnikiem. Tak samo traktuję tworzenie grafik do gier oraz elementów graficznych pod animacje.
Są to jednak zajęcia dodatkowe i nie są one ilustracjami do książek.


Ilustracją nie są też nadruki na koszulkach, kubkach, obrazy do powieszenia na ścianę, wzory tapet, kartki okolicznościowe, mapy, ikony w aplikacjach mobilnych, plakaty społeczne i propagandowe. W tym przypadku nie ma skrótów myślowych oraz własnych interpretacji różnych pojęć.


Łatwo można dać się wprowadzić w błąd, właśnie prze zmylenie pojęć, bo osoba, która zawodowo ilustruje książki nie tworzy przecież ikon i piktogramów oraz brandingu firm. Również odwrotnie, osoba, która tworzy nadruki na kubki oraz plakaty i obrazki do pokoju dziecka nie stworzy ilustracji do książki w pełni profesjonalnie tak jak wyspecjalizowana ilustratorka książek dla dzieci.


Praca z tekstem, jego zrozumienie, etap tworzenia świata i kompozycji, który jest narzucony przez tekst literacki lub problematykę zawartą w artykule wymaga od ilustratorki innego rodzaju zaangażowania niż obraz malowany akwarelą, który ma być wzorem na tkaninę. To różne specjalizacje i ciężko je połączyć. Nie jest to jednak niemożliwe. Są osoby, które świetnie radzą sobie z ilustracją ksiażkową i tworzeniem nadruków na odzież. Zawdzięczają to ciężkiej pracy i ciągłemu poszerzaniu swoich umiejętności i specjalizacji. Ilustratorka tworząca ilustracje do książek, która projektuje plakaty, rysowniczka koncepcyjna tworząca ilustracje do prasy, wszystko da radę połączyć, jeśli tylko mamy odpowiednie umiejętności i zaangażowanie.


Specjalizowanie się w jednej dziedzinie w czasach, które wymagają elastyczności nie jest dobre. Dobre nie jest też mylenie różnych dziedzin sztuki użytkowej, a z własnych doświadczeń wiem, że sporo osób wprowadza w błąd klientów poszukujących ilustracji do książek, grafiki do gier lub animacji, obrazków na kubki, czy projektów nadruków na odzież. Warto znać rodzaje oraz podział ilustracji oraz technikę i styl wykonania aby nie mylić piktogramu na drzwiach WC z ilustracją do artykułu prasowego, oraz wiedzieć co tworzymy jako twórcy i nie strzelić gafy.

Projektowanie postaci

Wycena dla twórców.

wycena ilustracji

********Strona główna bloga*******

Wycena pracy w przypadku branży kreatywnych różni się od wyceny pracy w innych branżach. Co więcej nie ma dwóch takich samych branż i dwóch takich samych wycen. Cennik może mieć każdy, gdy mówimy o powtarzających się czynnościach. Można pojechać taksówką, zrobić plombę w zębie czy oddać dywan do prania, i wydawać by się mogło, że zawsze zapłacimy tyle samo. Nikt nie pomyśli, że w niedzielę w nocy zamiejscowo zapłacimy 100% z dodatkową taryfą nocną, a plomba w zębie okaże się leczeniem kanałowym. Ten z pozoru zwyczajny, zapaskudzony dywan, który trzeba kilkakrotnie odkurzyć z sierści i nie był prany do wesela babci Iwonki w 1947 to tak zwane zlecenie ekstra.


Na jednej szali mamy zlecenie i klienta, na drugiej pracę i Dom. Być może zajęcia kreatywne i sztuki plastyczne są dla was dodatkowym źródłem dochodu lub pracą na cały etat. To nieistotne. Skupmy się na zleceniu i kliencie, aby przejść do wyceny jest to nieuniknione.


Zlecenia i klienci.

Jesteśmy oazą spokoju, chłoniemy inspirację i cieszymy się tym, co aktualnie tworzymy. Marzenie każdego twórcy. Spokój i zlecenia, żeby nie jeść opiłków z ołówka i kartek. Fajnie jeszcze gdyby na grupce wpadało dużo lajków.

A teraz rzeczywistość.

Klient nie bierze się z powietrza. Jeśli ktoś się do nas zgłasza to znak, że albo szuka kogoś dobrego albo taniego. Jeśli to czytasz zapewne masz już jakieś doświadczenia.


Klienci

Klient nr 1

Termin na wczoraj lub za kilka dni, negocjacje stawki, sam nie wie czego chce i ile tego ma być, preferowany brak zaliczki, niechęć do umowy, umowa kilkakrotnie edytowana i wciąż nie podpisana, kilkanaście maili dziennie, w których ciężko się połapać, pierwszy kontakt z branżą kreatywną, brak zrozumienia czym jest brief, szkic, poprawka, dodatkowa zmiana, pouczanie twórcy, gra psychologiczna, drogo.

Nie tak to sobie wyobrażaliście. Można się zmęczyć i zniechęcić.


Klient nr2

Szanuje twój czas, umawia się na termin realizacji, czyta umowy, realizuje zaliczki i transze, ufa twórcy i polega na nim, ma doświadczenie w pracy z twórcami i zna branżę kreatywną, piszę zwięźle i na temat, o poprawki prosi na etapie szkicu, konsultuje je z tobą. Gdy ukończysz pracę oferuje inne drobne zlecenia na inne rzeczy lub podejmuje kolejną współpracę, normalnie mógłbyś się z nim zaprzyjaźnić


Każdy z klientów prosi o to samo. Mają to być 3 ilustracje formatu A4 jedna z małą, druga ze średnią a 3 z dużą ilością detali.


Wycena wygląda tak samo (przeważnie) Weźmy na przykład 1 klienta. Pierwszy klient sam nie wie czego chce i ty nie możesz się tego domyślać, musisz wyciągnąć te informacje. Musisz więc wiedzieć ile czasu zajmie to zlecenie i co ma zawierać, im więcej podobnych zleceń zrealizujesz, tym masz większą wiedzę ile czasu zajmie Ci to zlecenie i jak działać. Tłumaczysz jak wygląda brief, wyciągasz informacje aby jak najwięcej dowiedzieć się o specyfikacji pracy. Gdy już w końcu wiesz wszystko wtedy dokonujesz wyceny. Wycena to ilość pracy którą musisz wykonać i czas na jej wykonanie. Ja przyjmuję wycenę na podstawie dniówki. Jaki jest jej koszt i ile trwa ta moja dniówka zależy ode mnie. Może to być 5 albo 10 godzin.


Wycena

Średnia krajowa to 6300zł a pracujemy 20 dni w miesiącu. Zarabiamy więc 315 zł dziennie za pracę w której nie martwimy się o sprzęt i ZUS w zależności od miejsca zamieszkania 🙂 (Podałem Warszawę, średnia dla całej Polski wynosi 5400 zł brutto 2020 rok), ale ty pracujesz w branży kreatywnej, kupujesz papier, kredki, cyfrowe pędzle, wymieniasz sprzęt, chciałoby się coś osiągnąć, masz koszty. Co ważne, praca w branży kreatywnej wiąże się z tym, że ktoś zarabia na naszej pracy i naszych pomysłach. Sprzedaje nasze prace, wyroby, ilustracje i wszystko co stworzymy. Musimy dbać o umowy, rozwój, rozliczenia, reklamę, terminy, komunikację. Sama praca to ułamek pracy twórcy. Ile kosztuje samo siedzenie i tworzenie. Ile zejdzie ze stworzeniem ilustracji z briefu musimy wiedzieć sami.


Jeśli mała liczba detali to dla nas 4h pracy i jesteśmy początkujący, a zlecenie trafia nam się raz na miesiąc lub dwa to 200 zł będzie ok.

Średnia liczba detali zajmie nam 6h więc 300 zł będzie odpowiednią stawką.

Duża liczna detali to 8h pracy więc 400 zł będzie w porządku.

W sumie 18h pracy, bosko, jak się sprężysz to skończysz w 15h

Nieźle, żeby zacząć prawda? 50 zł/h.


Liczy się efekt. Im jesteś lepszy tym możesz policzyć więcej. Im masz większy niedobór warsztatu, techniki i doświadczenia tym powiesz mniej. Na początek starczy. Jeśli cena odstraszy to klient podziękuje, a jeśli cena będzie mu odpowiadała to będziesz zły na siebie, że nie powiedziałeś więcej, bo jednak okazało się że poprawek było dużo i nie zeszło 18h na całe zlecenie ale 35h, i akurat odpisywałeś na maila, jak zepsuło ci się piórko do tabletu i musiałeś jechać taksówką w niedzielę w nocy do dentysty, bo przewróciłeś się na świeżo wypranym dywanie i wypadła Ci plomba gdy goniłeś to piórko po podłodze. No samo się przecież nie zepsuło tylko przez tego maila strąciłeś je łokciem.


Na przyszłość będziesz wiedział, że należy wpisać liczbę poprawek w umowie i zadbać aby ta umowa była.Rozważ też zapasowe piórko. To ważna lekcja dla ciebie. I tak się zastanawiasz, czy nie lepiej byłoby jednak wziąć tego klienta nr2. Teraz już za późno, klient nr 1 był pierwszy a 2 nie odpisywał w końcu przez kilka godzin. Przez ten czas 1 napisał już kilka maili i wiadomości na msg, obiecywał dalszą współpracę… a w końcu kontakt się urwał, bo się na ciebie pogniewał, gdy padło stwierdzenie, że za tych kilkanaście poprawek będzie 200 zł więcej…Ach ta wycena.


Ilustracje próbne.

W przypadku pytań o ilustrację próbną możemy zapytać, czy nasze portfolio nie wystarczy jako ocena naszych umiejętności. To częsta praktyka wydawnictw, które chce sprawdzić czy odnajdziesz się w projekcie. Większość ilustratorów jest oburzona, jednak należy pamiętać, że z drugiej strony stoi osoba, która rekrutuje do projektu nie na swoje zlecenie, a wydawcy lub nie jest przekonana do twoich umiejętności, albo ma faktyczne obawy czy odnajdziesz się w projekcie. Oczywiście zamiast się oburzać można negocjować wynagrodzenie za próbkę lub potraktować ją jako wyzwanie i umieścić w portfolio. Z pewnością nie należy unosić się honorem i odpisywać w sposób nieprzyjemny. Postawmy się w roli klienta. Każdy ma jakieś kryterium którym się kieruje. Nas powinien cechować profesjonalizm.


Zaawansowani twórcy zarabiają xxk/msc

Początkujący xxx zł/msc

W każdym przypadku ma miejsce wycena i negocjacja. Czasami lepiej przecenić swoją pracę niż jej nie docenić. Wiele rzeczy wypada po drodze zanim nabierze się ogłady i doświadczenia, które pozwoli na swobodne wycenianie, mnóstwo klientów i przebieranie w zleceniach. Ja wolę narysować coś dla siebie niż pracować z niechęcią i z przymusu.

Są zlecenia rozwijające i ciekawe, są klienci warci poznania i wartościowi. We wszystkim chodzi o czas. Czas, który chcemy spędzić przyjemnie robiąc to co lubimy za ciekawe pieniądze, by później mieć czas na przyjemności, albo siedzieć po nocy z musu i głowić się nad kolejnym mailem, który dokłada do tych 35 godzin kolejne pół godziny.


Negocjacja wyceny

Ludzie są różni. Jeśli chcemy dać się poznać jako profesjonaliści to musimy tacy być. Nie chodzi tylko o wycenę. Wiedza, praktyka, doświadczenie, znajomość prawa oraz swoich możliwości, wrażliwość twórcza, zacięcie i zapał to tylko niektóre niezbędne umiejętności. Musimy wypracować to sami. Gdy będziecie mieli to wszystko, z pewnością kupicie nowy dywan, zrobicie prawko, odpicujecie sobie zęby, poprowadzicie klienta nr 1 za rękę i zrobicie z niego klienta nr 2, który będzie często do was wracał.

Co jednak jeśli po wycenie projektu zleceniodawca odpisze, że nie akceptuje wyceny? To częsta odpowiedź poza rozczarowaniem płynącym z naszych terminów. (Wiele osób chce ilustracje na już) Możemy negocjować wycenę, a to na ile, musimy określić sami. Jeśli niższa wycena będzie dla nas opłacalna, nie spowoduje frustracji, rozczarowania i pozwoli wykonać projekt w komforcie psychicznym, z radością, wtedy możemy negocjować niższą stawkę. Osobiście jestem jednak przeciwnikiem drastycznych cięć, bo wiem, że będę musiał siedzieć po godzinach, dodatkowo w soboty żeby wyjść na swoje i aby wynagrodzenie wystarczyło na godne życie. Jeśli wam to nie przeszkadza możecie negocjować sporo w dół. Jeśli nie widzicie siebie pracujących po 10 godzin 6 dni w tygodniu, śmiało możecie obstawać przy cenie wyjściowej i w przypadku odmowy lekką ręką odrzucić zlecenie i podziękować za propozycję. Bez obaw, będą kolejne. Możecie też spróbować i przekonać się sami. Kolejne doświadczenie do bagażu doświadczeń.

Powodzenia.



Dostałem mnóstwo odpowiedzi, że powinniśmy uwzględniać nasze koszty jak pakiet Adobe, wynajęcie biura i inne koszty. Przyjąłem nieregularne zlecenia raz na miesiąc- dwa. Przy tak nieregularnych zleceniach ciężko wliczyć w jedno zlecenie pakiet Adobe, nowe biurko czy słuchawki Apple.

W przypadku większej ilości zleceń pójdziemy dalej i będzie nas stać na wszystkie koszty, które sami sobie stworzymy. Początkowo moje koszty wynosiły 0 zł i miałem zlecenia raz na dwa–trzy miesiące. Z czasem (a było to dobrych kilka lat) zleceń było coraz więcej, co za tym idzie mogłem stworzyć sobie koszty i zainwestować w nowy tablet czy subskrybować Spotify. Wszystko wymaga jednak czasu i wytrwałości.

Czy mówimy o programowaniu w Unity, złotnictwie, tworzeniu stron, tapicerstwie, czy pracy w branży Kreatywnej.

Nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko wymaga solidnej pracy.

********Strona główna*******

Projektowanie postaci

Pomysł na ilustrację

Szukając rozwiązań te pierwsze okazuje się najbardziej trafne.

Ile razy mieliście tak, że pierwszy pomysł okazywał się najbardziej trafny? Ja miałem tak setki razy. Spotkałem się również ze zmianami pierwotnego pomysłu. Nie były to jednak zmiany drastyczne, a jedynie zmiany kosmetyczne. Tak samo jest w życiu. Bardzo ciężko jest przekonać kogoś, że nie ma racji. Samemu również ciężko jest zaakceptować to, że ktoś ma inne poglądy lub inne zdanie na dany temat. Kluczowym elementem jest słuchanie. Nikt nie każe zmieniać zdania albo całego swojego życia pod dyktando kogoś obcego. Nie stanie się jednak nic złego gdy rozważymy słowa drugiej osoby. Bądźmy otwarci na krytykę, a wynikną z tego same dobre rzeczy.


***Strona główna bloga***

********Strona główna bloga*******


Ale wróćmy do szkicu.

Szkic to pierwszy kontakt z pomysłem który mamy w głowie. Czasami ciężko zrealizować tą ulotną myśl w stu procentach tak, jak zamierzamy. Czasami kontakt z ołówkiem skutecznie zablokuje impuls do tworzenia. Warto zapisywać pomysły. Nie muszą to być od razu gotowe szkice. Czasami sam pomysł jest wart zapisania i rozważenia zanim w ogóle zaczniemy go szkicować. Może okazać się tak, że pod wpływem chwili z naszego pomysłu wyjdzie zupełnie inny szkic a z tego szkicu jeszcze inna ilustracja. Mamy wtedy niezły bigos. Tekst jest o czymś innym, ze szkicem polecieliśmy po bandzie, a z ilustracją wyszedł totalny odlot. I co z tego, że ilustracja oderwana od całości prezentuje się technicznie świetnie jeśli jest mało czytelna właśnie z powodu oderwania od tekstu? Albo jeszcze inaczej, gdy okaże się, że nasza ilustracja jest do niczego – dosłownie.

Mądry Polak po szkodzie.

W myśl tej zasady musi upłynąć sporo czasu zanim zrozumiemy swój błąd i słabe strony. Jeszcze więcej czasu minie zanim pozbędziemy się złych praktyk. Dobra praktyka polega na planowaniu. Jednak nie takim jak w wielkich przedsiębiorstwach albo u ludzi biznesu. Nasze Planowanie polega na układaniu naszych pomysłów na ilustracje w głowie i rozpisywaniu ich na kartce. Fajnie jeśli możesz rysować jesienią grzyby i kasztany, a latem kraby i ślimaki. To jest spoko, poprawia warsztat i w ogóle. Poza tym, że jest to nudne i mało ciekawe nie wpływa na kreatywność i powoduje stagnację jest to zajęcie rozwijające. Prawdziwym wyzwaniem jest tematyka i ilustrowanie konkretnych scen, ukazywanie problematyki, zaciekawienie odbiorcy, rozśmieszenie albo zmuszenie do refleksji. Im bardziej ujmującą scena tym lepiej. Walory, światło, detale, perspektywa tylko wzmocnią doznania wizualne i podkreśla moc. Czy twoje grzyby albo ślimaki powodują u odbiorcy powyższe odczucia. Jeśli nie, to coś robisz nie tak. Rzeczy zwyczajne, rysowane mega poprawnie potrafią zatrzymać. Są to rysunki tworzone zwłaszcza technikami tradycyjnymi. Widać ogrom pracy w twoim ślimaku, a na skorupie odbija się hiperrealistyczna trawa? Znalazłeś swoją niszę i jesteś rysunkową kopiarką (bez obrazy dla hiperrealistów). Spróbuj zaskoczyć, rozśmieszyć, oprzyj szkic na problematyce ale nieco inaczej. Eksponuj lub wyśmiewaj. Miej otwarty i wyluzowany umysł. Polecam challenge rysunkowe, konkursy, które narzucają tematykę, nie wymyślaj samodzielnie i nie stawiaj sobie wyzwań.

Spongebob miał być kartoflem.

Właśnie tak było. Gąbki mieszkające pod wodą tak właśnie wyglądają. Ale gąbka kuchenna? Świetny pomysł, to musiało spodobać się dzieciom. Twórcy bajek wiedzą w czym rzecz. Opierają cały odcinek na jednej problematyce i eksponują charaktery poszczególnych postaci, starają się aby bajka była nie tylko kolorowa ale barwna tematycznie. Pomyśl, że Twoja ilustracja musi spełniać cechy zabawnej, magicznej, tajemniczej unikalnej i nowatorskiej opowieści. Oprzyj swoje pomysły na kilku powyższych cechach lub tylko na jednej. Podejdź do problemu inaczej. Nie ważne czy ilustrujesz komiks, opowiadanie, kartkę okolicznościową. Nie istotne jakie masz ograniczenia, czy jest to oprogramowanie, technika, krzesło na którym siedzisz, skill, czy ilość miejsca na warstwie ograniczona przez tekst w książce. Wierzę, że zawsze są jakieś dobre rozwiązania. Złym rozwiązaniem jest nie wychodzić ze swoją twórczością do ludzi i nie pytać o zdanie. Urodzaj pochwał i komplementów zabija rozwój. Brak analizy pomysłów zakopuje kreatywność. Działanie impulsywne spycha nas z obranej drogi. Obrona swoich prac wpędza nas w krótkowzroczność. Na początku przygody zawsze licz na krytykę i dziękują za nią. Z pewnością nie widzisz wielu rzeczy i sporo można zrobić lepiej w twoich ilustracjach. Początek drogi i przygody z ilustracją to nie jest miejsce, w którym twoje pomysły są dobre, a zwłaszcza te pierwsze.

Mamo, mamo, mamo…

O tak. To mama była najlepszym doradcą i przyjacielem. To ona nas wszystkiego nauczyła. Zawsze była od nas lepsza i świeciła przykładem. W dorosłym życiu zawsze znajdzie się ktoś, kto jest od nas lepszy w tym co robimy. Z naszymi pomysłami możemy pójść do kogokolwiek i wysłuchać opinii. Było by to jednak słabe dlatego musimy mieć choćby szkic i przedstawić tematykę. W ilustrowaniu książek dla dzieci dysponuję tekstem i na nim opieram ilustracje. To bardzo pomocne. Ty w zależności od tego co ilustrujesz musisz dać odbiorcy podobną wskazówkę, wtedy jego opinia będzie kompletna. Im bardziej doświadczony odbiorca tym lepiej. Nie wstydź się pytać. Jeśli nikt nigdy nie skrytykował twojej pracy to szczerze ci współczuję.

Kopalnia pomysłów.

Internet, wyjście na dwór, obserwowanie dzieci, oglądanie bajek, wyjście do galerii (nie handlowej), oglądnie książek, plakatów… No nie, w sumie to okazuje się, że życie to kopalnialnia pomysłów. Ty musisz być uważnym obserwatorem i dużo szkicować. Z czasem może okazać się, że wrócisz do swoich szkiców i sam zauważysz błędy. Może się okazać, że po jakimś czasie powrócicie do zlecenia, które robiliscie jakiś czas temu i pełni dumy na tamten czas, gdy ogłaszaliście światu jakie wspaniałości stworzyliście, teraz usuwacie projekt z portfolio. Tak jest i tak będzie. To normalne. Ciągle rysowanie wymusza rozwój. Czujna obserwacja przekłada się na postępy. Wiedza i mądrość przychodzą z wiekiem. Polecam przeglądanie behance. Na instagramie jest dość dużo amatorów i łatwo zacząć obserwować amatorskie prace i łapać złe nawyki. Na behance są projekty wyróżnione. Po co oglądać się za starym Punto kiedy można dotykać Ferrari. Tak działa behance, tu projekty kwitną, a prezentacje ożywają. Instagram czy Facebook to Punto świata ilustracji. Forma prezentacji na behance zapewnia szybsze bicie serca. Korzystajcie z niego i szukajcie inspiracji. Jeśli macie problemy z estetyką to może wam się podobać wszystko, łącznie z waszymi aktualnymi ilustracjami. Mi moje ilustracje podobają się godzinę po stworzeniu. Później dostrzegam błędy (poza tymi które wyłapuję od razu) albo zauważam, że jest mdła i nieciekawa. Gorszą alternatywą są tzw totalne bezguścia. Im podoba się wszystko. Mam nadzieję, że nie należycie to tego typu optymistów bo jednak lepiej być dla siebie surowym.

Wypadam z tematyki więc kończę swoje rozważania na temat pomysłów na ilustrację. Brak pomysłów na ilustracje wiąże się z powielaniem utartych schematów, rysowaniem w kółko tego samego lub przerysowywaniu – skutecznym sposobie na nudę i rozwijaniu warsztatu.

Cześć.

Projektowanie postaci

Ciekawe pędzle do Procreate

Od dłuższego czasu pracuję używając własnego zestawu pędzli i tekstur. Mam również własną paletę barw, która jest bardzo przydatna. Pędzle i szczotki do Procreate czy Photoshopa to nieoceniona pomoc. Zamiast szukać mamy gotowy zestaw pędzli do procreate. Można zacząć eksperymenty, szukać własnego stylu czy zwyczajnie dobrze się bawić. Takie zestawy dobre są na start ale nie tylko.

Pędzle do Photoshopa można używać w Procreate, nie odwrotnie. Można natomiast spróbować je wyeksportować ale wymaga to paru trików. Przyjmijmy, że prezentowane tu pędzle służą wyłącznie do Procreate. Na tym programie pracuję, ten program ubóstwiam i prezentowane tu pędzelki są hołdem na cześć Procreate. No dobra, dobra. Starczy tych wygłupów.

Mój zestaw pędzli składa się z 15 szczotek, pędzli i szczotek z fakturą. Można go pobrać tutaj:

https://www.etsy.com/pl/listing/815007875/procreate-brush-pack?ref=shop_home_active_1&crt=1

Ale ale, nie tak szybko. Nie musicie zamawiać tego zestawu. Jest wiele innych równie dobrych. Procreate brushes to hasło najczęściej wpisywane aby odnaleźć pędzle do Procreate. Ja stosuje jeszcze hasło: brushes for procreate lub Procreate brush pack. Nie mniej po pewnym czasie każdy ma swój ulubiony zestaw, tworzy nowe pędzle lub zostaje przy wbudowanych. Tworzymy również własne palety kolorów.

Unikajcie jak ognia tandetnych darmowych pędzli i mega wielkich zestawów w promocyjnych cenach. Procreate brush pack za kilka centów? Z pewnością nie znajdziecie tam nic ciekawego. W przypadku pędzli liczy się jakość nie ilość. Te pędzle, które już są wbudowane w program to bardzo dobry zestaw startowy, a pobierając darmowe pędzle lub mega zestawy za dolara tylko się rozczarujecie. Testowałem pędzle płatne za dolara czy dwa. Tu widać, że twórcy nie przyłożyli się do pędzli a dalekim stwierdzeniem jest, że cokolwiek nimi stworzyli. Testowałem kilka ciekawych zestawów za 8 dolarów i 4 dolary i tu było o niebo lepiej. Najlepiej kupić dwa interesujące zestawy i maksymalnie je wyeksploatować. Nie zamawiajmy kilkunastu zestawów bo i tak nie będziecie ich używać. Zaśmiecą wam program, a po pewnym czasie i tak je odinstalujecie. Szkoda kasy. Ja używam około 15 pędzi a najczęściej tylko 5 z prezentowanych tu zestawów.

Mam swoje dwa ulubione zestawy, bo ilustruję w dwóch stylach. Pędzle crayon to bardzo udane brushe imitujące kredki. Możecie je znaleźć tu:

https://www.etsy.com/pl/listing/734707518/procreate-crayon-brush-pack?ref=related-1

I w tym przypadku muszę przyznać, że znajdziecie setki pędzi, gdy wygooglujecie hasła: Crayon for procreate czy crayon brushes for procreate albo crayon brush pack for procreate. Mój zestaw jest wypadową ołówków i kredek crayon de couleur caran d’ache pablo. Jest ciekawy bo posiada wyraźny ślad kredek i bardzo dobrze je imituje.

Nie jest powiedziane, że wasze prace będą przypominały te moje. Ja jednak korzystam z kilku polecanych szczotek i pędzli od kolegów ilustratorów. Moje prace są inne zarówno stylistycznie jak i kolorystycznie ale muszę przyznać że te pędzle polecane przez nich są warte uwagi. Nie musimy sami szukać i testować niesprawdzonych zestawów lub kupować w ciemno. Poniżej kilka kredkowych ilustracji oraz podgląd palety kolorów.

Jeśli dobrze popytacie to każdy ma jakieś swoje ulubione pędzle do Procreate, którymi ilustruje. Część ilustratorów chętnie podpowie wam które brushe lubi stosować. Moim ulubionym wbudowanym pędzlem jest „stuco”. Wiele osób nie chce się dzielić własnymi zestawami, bo to lata pracy i poszukiwań. Z jednej strony nie dziwię się kolegom ilustratorom, że strzegą swoich brushy. Z drugiej strony głupio byłoby dzielić się pędzlami za darmo bo ktoś mógłby pomyśleć, że to kolejna kiszka nie warta pobierania. Nie spotkałem się nigdy z kopiami swoich prac lub stylu przez osoby, które używają moich pędzli. Każdy człowiek jest inny i ma własny styl. Tak samo jak wiele jest dobrych zestawów, tak samo dużo jest osób które mają własne i unikalne zestawy. Dobre zestawy nie są kosmicznie drogie, najdroższy kosztuje około 8 dolarów. Nie kupujcie nic droższego gdy będziecie szukać brushy, bo to zwykłe naciąganie i stawianie prezentacji ponad zawartość. Mam nadzieję, że moje pędzelki cieszą swoich właścicieli tak samo jak mnie. Nie liczę na to, że cokolwiek zamówicie, liczę, że już macie swoje ulubione pędzelki i tworzycie super ilustracje.


Jeśli dobrze pogooglacie może znajdziecie coś dla siebie. Pędzelki znajdują się w większości na Etsy oraz Creativemarket. Jednak nie tylko.


No to co?


Pozostaje mi życzyć wam udanych poszukiwań: Procreate brush pack. Niech Apple pen będzie z wami. Cześć 🙂

*******Strona główna bloga *******